jan

Błogosławieństwo…

Przyjdźcie ofiary „bogów” co są dziś na ziemi
Przyjdźcie… dajcie świadectwo swoją obecnością
Krew niemowląt rozlana może świat odmieni
A może diabeł tańczy z wielką dziś radością

Tolerancja morderców w Epsteina cię zmienia
Przecież cię nie dotyczą niegodziwe sprawy
Przecież mamona bogiem… A serce z kamienia
Ciesz się mamoną z pralni życząc im zabawy

Epsteinów dzisiaj masa… Kochali kagańce
Bez życia szanowania pragnęli zastrzyków
Żyją w swoim komforcie, egoizmu bańce
Co im do dzieci płaczu i potwornych krzyków

Rezultat jest znikomy aby świat odmienić
By odczuć, że są prawa do życia w godności
Wielu z łańcuchem długu pragnie się ożenić
By na koniec skremować swe szczęśliwe kości

Wyklęci są od dawna… To żmijowe plemię
Co służą szatanowi by wciąż zwiedzać ludzi
Zacisk w globie układów… Otoczyło ziemię
Patrzą swym algorytmem ilu się obudzi

Wszędzie pełna kontrola dla braku jedności
Wiarygodność medialna wciąż kipi w sondażach
Wróg za forsę w bezprawiu gniazdo swoje mości
Gdy widzisz to co idzie okrutnie przeraża

Synagoga Szatana błyszczy w Watykanie
Definicje zmieniane w nowej nowomowie
Każdy swój bilans tworzy… Za swoje dostanie
Widać w erze pieniądza jak ważne jest zdrowie

Trzeba krwistego trunku wybrańcom narodu
Nagrać rytuał mordu by mieć różne kwity
Mossad ma swoje cele do tworzenia smrodu
Ważne, że obiad z dziecka był im smakowity

Talmud i wszystkie nauki od rebbe Schneersona
Oby były upadkiem tworów zniewolenia
Duchy przyjedzie na ziemię niech to plemię kona
Stwórca nie dał dla wszystkich serca i sumienia