

Bóg…
Komu spieszno spotkania? Kogo człowiek widzi?
Jedni żyją bez Boga… Przecież nie istnieje
Jeden wierzy po cichu lecz się Boga wstydzi
Wszędzie ktoś czczony w świecie ot stare to dzieje
Wiara dzisiaj z postępem bo to wiara w media
Nie chcąc być bliżej Boga idą mu w ramiona
Wiara w przekaz człowieczy z TV to tragedia
Stwórca nie ma potrzeby… pogan nie przekona
Nie ma Boga w kościele w którym były maski
Zamiast święconej wody coś do odkażania
Czyni swoje zło świata… Czeka na oklaski
Ludzkość czci swe kajdany… Obłudnego drania
Skąd ma znać Boga człowiek co nie umie czytać
Co dobre jest w tym świecie, a co zło przynosi
Po co się świadectwem prawdy w tym świecie zakwitać
Ten co z tłumem podąża o krzywdę się prosi
Początek jak i koniec wszystko ma na świecie
Może koniec nadchodzi dla oszustwa świata
Łącząc z historii fakty wiele się dowiecie
W miłym złego początki to są cele kata
Róbta sobie co chceta diabeł ci doradzi
Jakież to wszystko piękne w laurce wolności
Rozum i namiętności dokładnie okadzi
Potem w dystans społeczny złożysz swoje kości
Każdy kto wrogiem prawdy jakby moim wrogiem
Nic tu nie trzeba czynić, czekać co pejs zrobi
Przyśpieszy swą obłudą do spotkania z Bogiem
Wyborem w zatraceniu od gojów zarobi
Wszystko przygotowane jest tam u rządzących
Mecze, życia kasyno, spekulacji w fałszu
Chorzy na mediogłowie są chronicznie śpiący
Namiętność strachu wielki… Szczypki jakby w rauszu
Ci w fartuszkach od dawna mają swego Boga
Mają ciągle spotkania przy sowie od troski
Bez przerwy w nich niepokój i ogromna trwoga
Bo wielu już wyciągło z tego świata wnioski
Kto wybrany do mordu, zabijać bezkarnie
W sądach w glorii bezprawie… Liczy się mamona
Kto w zaszczytach wśród kłamstwa… Kto niszczony marnie
Kto żyć pragnie w rozsądku… prawda go przekona
