rys

Chaos…

Płakał Trumpek pod ścianą na pewne wspomnienie
Gdy ugryzło go dziecko boleśnie w penisa
On potworem dla światła… Zniknęło sumienie
Dziecko ukarać trzeba… Bo mu penis zwisał

Wszyscy co nie żydami to mówiące bydło
Można rozpuścić dziecko w żrącym bardzo kwasie
Kiedyś za żydów kasę z ludzi było mydło
Wszystko przecież za kasę zrobić się tu dasie

Słudzy mamony żyją i czczą Lucyfera
Dadzą ludziom żydcoiny by prać krwawą kasę
Goj sponsoruje podłość… Żadna to afera
W końcu ma celebrować podłą żydów rasę

Cyckają w synagodze rabini napletki
Bo to taka tradycja żydowskiego tłumu
Dla nich liczy się lichwa i duże odsetki
Robią biznes wciąż kłamstwem tworząc dużo szumu

Prawda nie jest wygodna i ich bardzo boli
Nie dobra przecież mówić i o Palestynie
Kraje sztuczne wciąż żebrzą o swojej niedoli
Świat w obłudzie bandytów w tolerancji płynie