okret

Okręt…

By dopłynąć do celu potrzebne przyrządy
Potrzebna jest ekipa co zarządza statkiem
Każde państwo gdzieś płynie i ma swoje rządy
Gdzie za bycie na statku drążą cię podatkiem

Można statek ulepszać by się lepiej żyło
Lecz zazwyczaj w podziałach istnieją kajuty
Gdzie płyniemy naprawdę przed ludźmi ukryto
Dolny poklad ma szyty przez tych z góry buty

Kajuty ratunkowe są tylko dla kasty
Reszta może iść na dno jak podczas zaborów
Chanuka fałszu płonie, żydowskie toasty
Historia się powtarza jak podczas pomorów

Była dawno hiszpanka specjalna celowa
Schemat bardzo podobny jak podczas covidu
Szczepionka kreowana jako bardzo zdrowa
Wybrani są do sterów z wyznania talmudu

Stan faktyczny nie ważny, ważne nasze statki
Gdzie płacą nam w kasynach finansowi gracze
Zbieramy od idiotiów w naszych gangach datki
W bańkach swoich przekonań żyją tu bogacze

Podziały to podstawa i abordaż obcych
By statek się zagnoił i był niestabilny
Od niszczenia co dobre znajdą się fachowcy
Płyniesz i widzisz z czasem jaki okręt inny

Na mostku wciąż ci sami na każdym okręcie
Ktoś płynie wprost na ciebie morderczym taranem
Historia twego życia widać na zakręcie
Nie widzisz zagrożenia boś medialnym dzbanem

Słuchasz bzdur co masz robić, różne banialuki
Kogo masz bardzo kochać, kogo nienawidzić
Po Wołyniu jak widać są z historii luki
A wróg widząc naiwność z ciebie durniu szydzi

Długiem mieczem i kłamstwem podbite narody
Okręty się zcierają z pięć gie antenami
Coraz mniej jest wolności w myśleniu swobody
Ci co myślą wciąż żyją, Stwórca z prawdą z nami

Nie dali się oszukać na żadne szczepionki
Nie dali też na wojnę „świętej” ukrainy
Już dawno są odkryte tajemne zasłonki
Podłość rośnie warstwami przykrywając winy

Wołyń w Gazie i wszędzie tam gdzie są konflikty
I w szpitalach gdzie błędy u lekarzy obcych
Powtarzane są ciągle te same relikty
Tworzą wszystko w czapeczkach bandyci fachowcy