potworniak…

Potworniak…

Spotkałem urzędnika bo miał potworniaka
Pasuje mu do wnętrza i jego sumienia
Widać bilans mu dany, Stwórcy wola taka
Nieprawością karmiony wnętrze swoje zmienia

Nie miał nigdy rozsądku, tylko swe przepisy
Będzie zdychał powoli w swojej świadomości
Jego nie dotyczyły w pieniądzach kryzysy
Będą go zjadać tkanki aż do samej kości

Czary mary, zaklęcia dają czasem radę
Wszystko w świecie energią co czynisz drugiemu
Zdrowia się nie ocali mając swą posadę
Bilans rozliczy wszystko ku prawu Bożemu

Potworniaki zasiane w systemowym szambie
Cierpliwość to nadzieja, która żyje u mnie
Gnój rośnie przeciw człekom w urzędach… kalumnie
Każdy wcześniej czy później będzie leżał w trumnie

Rozsiane są w urzędach żmije i mordercy
Cel jeden dobrze znany by niszczyć człowieka
Z prawdy faktów i wiedzy to podli szydercy
Każdy z nich swego bólu powoli doczeka

Siła w człeku w energii co miał przez dekady
W obojętności świata żył w swoim wymiarze
Zabić chcą się szydercy, nie ma na to rady
Każdy niesie drugiemu coś w swym życiu w darze

Jeden niesie obłudę, kłamstwo i podłości
Drugi widzi te rzeczy i kłamstwo obnaża
Ludzie gubią się w sobie namiętność zazdrości
Władza co żyje z kłamstwa prawdę upokarza…

Potworniak żyje w sejmie, sądach i urzędzie
Narośl potwora straszy byś był w niepokoju
Stwórca jest od porządku i porządek będzie
Człowiek w swych prawach krwawy… Deprawacja w boju

Powoli swoje zrobi to co rośnie w larwach
Które tworzą tragedię i niegodziwości
Świat zmienia się okrutnie w swych ponurych barwach
Bilans czynów dla prawych przyczyną radości…