

Spokojna głowa…
Spokój w sobie odnaleźć w niedzielnym klimacie
Choć już gdzieś powiedzieli o zarazie w locie
Czy oszuka się naród? Widać znowu da się
Ja leżę… odpoczywam przy mruczącym kocie
Do kościoła nie idę, wolę spokój duszy
Zamiast wody święconej był spirytus w modzie
Kłamstwo podłe w tych murach się powoli kruszy
Trzeba modlić się w ciszy i być z sobą w zgodzie
Ryś świece poodpala w swojej metropolii
Wszystko pięknie domknięte w swych logicznych wnioskach
Kraj upadł… Gdy w kościele chanukę się woli
Widać modły dla fałszu… O mamonę troska
Świadomość z telewizji, ja mam swoje wnioski
Woda kamień formuje, a człowieka życie
Tam na górze jest konkurs kto jest bardziej boski
Zatracenie w obłudzie… W kłamstwie tylko gnicie
Dziś spokojnie już patrzysz na tych co odchodzą
Ich wybór, przekonanie to ichniejsza wiara
W demokracji jest większość co się z kłamstwem godzą
Od doświadczeń, mej wiedzy… Zakłamani wara
Czas płynie i ucieka, kiedyś go nie będzie
Ze swą spokojną głową z rachunkiem sumienia
Człowiek inaczej żyje w systemowym błędzie
Gdzie wszystko w zatracenie powoli się zmienia
Kolejny numer rymów pojechał do ludzi
Ktoś poprosił by wysłać, to są te jednostki
Co mają też nadzieję otoczenie zbudzić
Bo człowieczeństwo pragnie opieki i troski
Zamiast pisać w szufladę piszę co mnie boli
Nie wyda przecież rymów żydów wydawnictwo
Inni od sztuk współczesnych w odpowiedniej roli
W Polsce od dawna rządzi żmiji kierownictwo
